Ziętek: „Odnieśliśmy olbrzymi sukces mimo wrogiej i niszczycielskiej polityki UE”
Ziętek: "Odnieśliśmy olbrzymi sukces mimo wrogiej i niszczycielskiej polityki UE"

Według Bogusława Ziętka Polska Grupa Górnicza może stać się potężnym graczem przynoszącym zyski w kolejnych latach

Niebawem w Polskiej Grupie Górniczej nie będzie miał kto pracować, bowiem dziś wynagrodzenia w górnictwie nie zachęcają młodych ludzi do przychodzenia do tej branży – podkreśla w rozmowie z portalem wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.

  • Według Ziętka perspektywy przed polskim górnictwem są bardzo dobre, bo polska elektroenergetyka – po uruchomieniu nowych bloków – potrzebować będzie coraz więcej węgla.
  • Jedynym zmartwieniem i problemem jest dziś optymalizacja produkcji i zapewnienie odpowiedniego poziomu robót przygotowawczych, abyśmy zdołali sprostać zapotrzebowaniu na węgiel – zaznacza Bogusław Ziętek.
  • Szef Sierpnia 80 przypomina również, że PGG utrzymuje ok. miliona osób, wliczając rodziny górników oraz rodziny pracowników firm świadczących usługi dla PGG oraz dostarczających do niej różne produkty, w tym maszyny i urządzenia.

Niektóre osoby, głównie te spoza górnictwa, wskazują, że 8 mln zł zysku netto Polskiej Grupy Górniczej za pierwsze półrocze 2017 roku de facto nic nie znaczy, bowiem, żeby spłaciła idące w miliardy złotych dokapitalizowanie, to musiałaby chyba fedrować do końca świata…

– W taki sposób do sprawy funkcjonowania Polskiej Grupy Górniczej podchodzić mogą tylko najwięksi dyletanci i ekonomiczni analfabeci.

Polska Grupa Górnicza jest potężną firmą zatrudniającą około 43 tysięcy ludzi. Tyle osób jest w niej zatrudnionych bezpośrednio. Natomiast PGG daje na Śląsku zatrudnienie około 200 tysiącom osób, bo dochodzi cała rzesza kooperantów.

PGG utrzymuje zatem około miliona osób, wliczając rodziny górników oraz rodziny pracowników firm świadczących usługi dla PGG oraz dostarczających do niej różne produkty, w tym maszyny i urządzenia.

PGG płaci miliardowe podatki i już sam fakt jej istnienia jest niezwykle korzystny z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia.

Trzeba pamiętać, że Polska Grupa Górnicza znajduje się na początku drogi do prawidłowego funkcjonowania. W przypadku firm, które mają wielomiliardowe obroty, nie jest najistotniejszym to, czy wykazują w danym momencie 20 mln zł zysku, czy straty.

Co też Pan mówi?

– Istotą takiej firmy jest obrót, jaki powoduje ona na rynku i skutki ekonomiczno-społeczne, które stąd wynikają.

Ci sami ekonomiczni analfabeci wieścili rychły koniec Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która – doprowadzona przez banki na skraj upadłości – miała wycenę na poziomie dwóch miliardów złotych. A dziś jest to nieporównywalnie więcej.

Polska Grupa Górnicza, po rozwiązaniu problemów, które jeszcze ma, posiada potencjał, aby zostać potężną firmą przynoszącą zyski.

Co by Pan w takim razie powiedział przeciwnikom dokapitalizowania PGG?

 Powiedziałbym im, że dokapitalizowanie przyniosło efekt. PGG na bieżąco realizuje zobowiązania publiczno-prawne, w stu procentach płaci też zobowiązania swoim kontrahentom – co prawda przy wydłużonym terminie płatności. Jednak opłaca się im z tą firmą robić interesy. Ale przede wszystkim Polska Grupa Górnicza daje zatrudnienie i wynagrodzenie ogromnej rzeszy ludzi, którzy nadal z górnictwa żyją.

Związkowcy do premier ws. udziału w notyfikacji pomocy publicznej dla kopalń

Przyszłość górnictwa nie rysuje się raczej w różowych barwach…

– Przeciwnie, perspektywy przed górnictwem są bardzo dobre, ponieważ polska elektroenergetyka – po uruchomieniu nowych bloków energetycznych – potrzebować będzie coraz więcej węgla. A zatem zbyt dla polskich spółek węglowych jest zapewniony.

Problemów Pan nie dostrzega?

– Jedynym zmartwieniem i problemem jest dziś optymalizacja produkcji i zapewnienie odpowiedniego poziomu robót przygotowawczych – tak,  abyśmy zdołali sprostać zapotrzebowaniu na węgiel.

Uważam też, że Polska Grupa Górnicza powinna wzorem Jastrzębskiej Spółki Węglowej zadbać o swoich pracowników, odpowiednio ich wynagradzając.

Inaczej już niebawem w Polskiej Grupie Górniczej nie będzie miał kto pracować, bowiem dziś wynagrodzenia w górnictwie nie zachęcają młodych ludzi do przychodzenia do tej branży.

Mało tego – mamy do czynienia ze zjawiskiem, że ci młodzi ludzie, którzy kilka lat temu zabiegali o zatrudnienie w PGG, dziś porzucają tę pracę, bo poziom wynagrodzeń ich nie satysfakcjonuje.

Antywęglowa polityka Unii Europejskiej to nie jest największe zagrożenie dla polskiego górnictwa?

– Jest rzeczą oczywistą, że mamy do czynienia z wrogą polityką Unii Europejskiej wobec górnictwa. Ale jest również faktem, że ostatnie dwa lata pokazały, iż potrafimy sobie z tą wrogą polityką poradzić.

Co Pan ma na myśli?

– Jak to, co?! Powołanie Polskiej Grupy Górniczej, wejście energetyki w górnictwo, uratowanie Katowickiego Holdingu Węglowego i Jastrzębskiej Spółki Węglowej są tego dowodem. To olbrzymi sukces, jaki odnieśliśmy, pomimo tej wrogiej i niszczycielskiej polityki UE.

Ja bardziej, niż wrogiej polityki unijnej, obawiam się sabotażystów, którzy tu w kraju źle życzą polskiemu górnictwu, działając na jego szkodę. Takich niestety jest wielu.

Skąd ta pewność?

– Dowodem na to są chociażby lansowane ostatnio pomysły, aby rozparcelować niedawno przecież utworzoną Polską Grupę Górniczą. Tak, jakby ktoś się obawiał, że za jakiś czas ta firma stanie się potężnym graczem na rynku energetycznym, którego zniszczyć będzie o wiele trudniej.

W dalszym ciągu są również ludzie, którzy zamiast polskiego węgla kamiennego i brunatnego wolą inne nośniki energii, którymi nasz kraj nie dysponuje.