Co zrobić, by Polska Grupa Górnicza wskoczyła na nowy, wyższy poziom?
logo

W tym roku zamierzają w Polskiej Grupie Górniczej wydobyć 30,5 mln ton węgla netto. Wzrost rok do roku ma wynieść 0,5 mln ton, natomiast wzrost udziału węgli grubych i średnich około 0,2 mln ton. CAPEX na 2018 rok wynosi 2 mld 558 mln zł. – To realistyczny plan, taki do osiągnięcia – ocenia Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Zupełnie inaczej sytuację ocenia Bogusław Ziętek, szef Sierpnia 80.

  • Ziętek wskazuje w rozmowie z nami, że Polska Grupa Górnicza w dalszym ciągu nie wykonuje swoich planów wydobywczych.
  • Jego zdaniem jeszcze gorzej wygląda sytuacja z robotami przygotowawczymi, które w całej spółce za ubiegły rok wykonane zostały na poziomie siedemdziesięciu kilku procent.
  • Polska Grupa Górnicza to największy producent węgla nie tylko w Polsce, ale i w Unii Europejskiej. To głównie na nią zwrócone są oczy przedstawicieli sektora węglowego.
Zatrudnienie na koniec 2018 roku ma wynieść w Polskiej Grupie Górniczej 42 tys. 283 osoby.
– Plan na rok 2018 naszego największego producenta węgla, czyli Polskiej Grupy Górniczej, jest możliwy do wykonania – ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Ale przeszkodą w jego realizacji oraz barierą w latach kolejnych może być brak nowych kadr. Sytuacja na rynku pracy powoduje, że młodzi ludzie nie garną się już do górnictwa.

Steinhoff zaznacza, że poziom zarobków w górnictwie nie jest tak atrakcyjny, jak przed laty, biorąc pod uwagę uciążliwość pracy pod ziemią. A więc problem braku kadr będzie narastał.

Emocje budzi też i budzić będzie przekazywanie aktywów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Przykładowo Ruch Śląsk w Rudzie Śląskiej z końcem 2017 roku zakończył wydobycie węgla i jest już w SRK.

Jak wskazują w Polskiej Grupie Górniczej to, czy do SRK trafi również gliwicka kopalnia Sośnica, ma zostać przeanalizowane w drugiej połowie tego roku. W samej Sośnicy liczą, że zdołali już przekonać wszystkich wątpiących, że kopalnia może być rentowna w długim okresie czasu. Ostateczna decyzja dotycząca funkcjonowania kopalni Sośnica w strukturach PGG ma zostać podjęta po pierwszym półroczu 2018 roku.

Czytaj także: Czternastki w polskich spółkach górniczych – PGG, JSW, Silesia

– Polska Grupa Górnicza musi obecnie dokonywać bardzo uważnego i głębokiego przeglądu swych zasobów, żeby wyjść po 2018 roku bez balastu i dobrze wykorzystać to, na co nam się zgodziła Komisja Europejska – zaznaczył niedawno minister energii Krzysztof Tchórzewski po spotkaniu z przedstawicielami strony społecznej w PGG. Kopalnia Sośnica w 2015 roku przyniosła największą stratę w Polskiej Grupie Górniczej, jednak później z powodzeniem podjęła realizację programu naprawczego i osiągnęła rentowność.

- Kopalnia Sośnica walczy o przeżycie, górnicy z tej kopalni dają z siebie wszystko, nie patrząc na pięciodniowy tydzień pracy, byle tylko kopalnia przynosiła dobre wyniki i byle tylko ją uratować – podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce. Jego zdaniem te wysiłki załogi powinny zostać docenione, a kopalnia Sośnica powinna mieć możliwość fedrowania w kolejnych latach.

Najistotniejszą sprawą jest teraz w Polskiej Grupie Górniczej ustabilizowanie wydobycia węgla na poziomie, który spełniałby oczekiwania rodzimego rynku, w tym przede wszystkim energetyki zawodowej.

Na bakier z planami

– Polska Grupa Górnicza w dalszym ciągu nie wykonuje swoich planów wydobywczych. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z robotami przygotowawczymi, które w całej spółce za ubiegły rok wykonane zostały na poziomie siedemdziesięciu kilku procent – zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. – To oznacza, że można przyjąć, jakby co czwarty zakład spółki nie wykonał wcale robót przygotowawczych. W tym roku nie będzie lepiej. Ta sytuacja dotyczy wszystkich kopalń spółki, ale szczególny niepokój budzi to w kopalni zespolonej ROW, choć paradoksalnie kopalnia zespolona ROW jako jedna z nielicznych – bowiem drugą taką jest Sośnica – wykonała plany wydobywcze za ubiegły rok. A w tym roku wydobywając w ciągu doby około 40 tysięcy ton węgla, również je wykonuje. Jednak nie nadążając z robotami przygotowawczymi, które w kopalni ROW są na poziomie osiemdziesięciu kilku procent, szybciej zjada swoje fronty wydobywcze i może być z tym problem – ocenia Bogusław Ziętek.

Według Ziętka jak najszybciej trzeba się pochylić nad tą sytuacją i urealnić plany wydobywcze, bowiem wydobycie ponad 30 mln ton w 2018 roku – wskazuje Ziętek – jest niemożliwe do osiągnięcia. Wskazuje on, że PGG wydobywa teraz mniej niż zakładały plany i trzeba się z tym pogodzić.

- I jak najszybciej ruszyć z robotami przygotowawczymi, bo będzie katastrofa – podkreśla Ziętek. – Oprócz tych decyzji związanych z planami produkcyjnymi i robotami przygotowawczymi potrzebne są decyzje, które muszą się wiązać z decyzjami personalnymi, bo jest oczywiste, że wiceprezes do spraw produkcji i niektórzy dyrektorzy kopalń nie radzą sobie z wyzwaniami, jakie przed nimi stanęły. Trzeba również zatrudnić nowych ludzi i jak najszybciej podnieść wynagrodzenia. Tymi siłami, które spółka ma, nie zrealizuje wydobycia i nie nadgoni robót przygotowawczych. Każdy milion niewydobytego węgla to o ponad 300 mln zł mniejsze przychody dla spółki, a to oznacza, że będziemy mieli kłopoty z płynnością – zaznacza Ziętek.

Jednocześnie podkreśla, że w całej tej złej sytuacji dobre jest to, że Polska Grupa Górnicza uzyskuje dużą dodatnią akumulację na węglu, co oznacza, że zarabia na każdej wydobytej tonie.

– I chodzi o to, aby tych ton było jak najwięcej, a bez robót przygotowawczych, uzupełnienia załogi i wzrostu wynagrodzeń to się nie uda – przewiduje Bogusław Ziętek.

W przypadku chwalonej przez Ziętka za wydobycie kopalni zespolonej ROW CAPEX na rok 2018 przewidziany w planie techniczno-ekonomicznym to około 735 mln zł. Na budownictwo inwestycyjne ogółem ma zostać przeznaczonych 160 mln 557 tys. zł.

W tym między innymi na wyrobiska górnicze poziome: 66 mln 313 tys. zł, na wyrobiska górnicze pionowe 43 mln 156 tys. zł. A z kolei na zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych ma pójść ponad 197 mln zł, w tym przykładowo na obudowy zmechanizowane przeszło 77 mln zł.
Natomiast nakłady na zbrojenia ścian to ponad 125 mln zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe to przeszło 250 mln zł. W branży wskazują, że kopalnia ROW ma duży potencjał, który należy wyzwolić. Do tego potrzeba przemyślanych inwestycji.

Wśród wiodących inwestycji w kopalni zespolonej ROW wymienić należy drążenie 2,8 km wyrobisk inwestycyjnych. Ponadto wiodące inwestycje to integracja techniczna Ruchu Chwałowice z Ruchem Jankowice (poziom 700 m).

Ponadto reorganizacja układu transportu urobku w Ruchu Marcel; budowa poziomu 700 m (Ruch Chwałowice), budowa poziomu 880 m (Ruchy Chwałowice i Jankowice). A także budowa poziomu 1150 m – Ruch Rydułtowy. Należy też wspomnieć o pogłębianiu szybu 8 z poziomu 731 m do poziomu 1103,7 m – wraz z przedłużeniem górnego wyciągu szybowego w Ruchu Jankowice.
Ponadto zbrojenie szybu Leon IV do poz. 1210,7 m w Ruchu Rydułtowy, a także przekop do pokładu 507 poz. 920 m – Ruch Marcel. A poza tym rozbudowa zakładu przeróbki węgla w Ruchu Jankowice. Przewidziano drążenie 41,9 km wyrobisk ruchowych.

W kopalni zespolonej ROW wskazują, że jej utworzenie na bazie dotychczasowych kopalń Marcel, Rydułtowy, Chwałowice i Jankowice było korzystnym rozwiązaniem organizacyjnym, które w znacznym stopniu podniosło efektywność wykorzystania zarówno zasobów, jak i potencjału technicznego i ludzkiego.

Nie zjadać własnego ogona

– Mówiąc o przyszłości górnictwa, trzeba pamiętać o tym, że nie sposób przewidzieć, jakie będą ceny węgla za rok czy dwa lata, nie mówiąc już o dłuższej perspektywie czasowej. A zatem trzeba pilnować kosztów, zwiększać wydajność i podejmować decyzje w zakresie nierentownych aktywów. Wiele do zrobienia jest także m.in. w zakresie organizacji pracy w kopalniach – zaznacza Janusz Steinhoff.

W kopalni zespolonej Piast-Ziemowit przewidziano CAPEX na poziomie prawie 442 mln zł. Na budownictwo inwestycyjne ma iść ponad 53 mln zł. Z kolei na zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych przewidziano przeszło 141 mln zł. Nakłady na zbrojenia ścian mają w 2018 roku wynieść ponad 89 mln zł, natomiast nakłady na wyrobiska ruchowe ponad 157 mln zł. Przewidziano drążenie 17,9 km wyrobisk ruchowych.

W gronie wiodących inwestycji znajduje się między innymi budowa w Ruchu Piast stacji kruszenia i klasyfikacji do produkcji Retopalu z całości materiału ze wzbogacania w cieczy ciężkiej.

W przypadku samodzielnej kopalni Sośnica, walczącej o przetrwanie, CAPEX na rok 2018 to ponad 134 mln zł. Budownictwo inwestycyjne ogółem to prawie 9 mln zł, natomiast zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych – obudów zmechanizowanych, maszyn urabiających czy urządzeń transportowych – to ponad 39 mln zł. Ogółem nakłady inwestycyjne to 48 mln 140 tys. zł. Z kolei nakłady na zbrojenia ścian to 26 mln 900 tys. zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe przeszło 59 mln zł (przewidziano drążenie ok. 11 km wyrobisk ruchowych).

Coraz częściej w branży słychać opinie, że potrzebny jest napływ świeżej krwi do kopalń, pojawia się też pytanie, o ile powinno wzrosnąć zatrudnienie w Polskiej Grupie Górniczej.

- Tu nie ma reguły – zaznacza Bogusław Ziętek. – Trzeba każdą kopalnię potraktować indywidualnie, bo są takie, gdzie zdejmuje się ludzi z wydobycia, aby ciągnąć roboty przygotowawcze lub odwrotnie. Tam tych ludzi potrzebujemy. Ale trzeba również na niektórych kopalniach dostosować zatrudnienie do obecnych zdolności produkcyjnych. Są zatem możliwości roszad w ramach samej spółki. Tym bardziej, że pracownicy sami chcą się przenosić, bo mają na przykład bliżej. Ale oprócz tego trzeba uzupełniać załogi o świeżą krew, co wymaga wzrostu wynagrodzeń, bo inaczej nie utrzymamy młodych ludzi w górnictwie, a nowych nie przyciągniemy. Powtarzam: dziś wynagrodzenia w górnictwie w warunkach śląskiego rynku pracy, gdzie bezrobocie w niektórych miastach jest na śladowym poziomie, nie stanowią żadnej atrakcji – podkreśla Bogusław Ziętek.

Jego zdaniem ci, którzy twierdzą, że nie należy podnosić wynagrodzeń w górnictwie, zachowują się nierozsądnie i lansują tylko politykę zjadania własnego ogona. Według Ziętka nie mając odpowiedniej liczby ludzi, nie będzie się dało w PGG zrealizować robót przygotowawczych i wydobycia na odpowiednim poziomie, a co za tym idzie – spółka pozbawi się przychodów.

– A pozbawiając się przychodów, sprawiamy, że spółka się zwija – podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Bogusław Ziętek. – Gdybyśmy mieli do czynienia z sytuacją, w której akumulacja na sprzedaży węgla jest minusowa, albo około zera, to co innego. Ale my dzisiaj jesteśmy w stanie sprzedać z pocałowaniem ręki każdą wydobytą tonę po bardzo dobrych cenach, bowiem rozliczenia z energetyką są dziś dla górnictwa bardzo korzystne. Jeżeli udałoby nam się zwiększyć wydobycie o 3 mln ton, to spółka ma miliard złotych przychodów więcej. Tymczasem my z roku na rok, zamiast zwiększać wydobycie i sprzedaż o 3 mln ton, mniej więcej o tyle je zmniejszamy, choć węgla na rynku brakuje – irytuje się Ziętek.

Wielu przygląda się także temu, jak radzi sobie w PGG kopalnia zespolona Ruda. W przypadku kopalni Ruda CAPEX na rok 2018 wynosi prawie 400 mln zł. Na budownictwo inwestycyjne ogółem ma pójść 112 mln 769 tys. zł, natomiast na zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych niemal 98,5 mln zł. Nakłady inwestycyjne ogółem przewidziano na poziomie ponad 211 mln zł. Z kolei nakłady na zbrojenia ścian przewidziano na kwotę ponad 64 mln zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe na ponad 124 mln zł (przewidziano drążenie 19,5 km wyrobisk ruchowych).

W gronie wiodących i priorytetowych inwestycji znajduje się między innymi udostępnienie pokładu 405/L oraz pokładu 410/K w Ruchu Halemba. Ponadto należy wspomnieć o modernizacji zakładu przeróbczego w Ruchu Bielszowice czy też budowie powierzchniowej stacji odmetanowania przy szybach głównych w tym samym Ruchu.

Realizować te inwestycje!

Jeżeli chodzi o samodzielną kopalnię Bolesław Śmiały, to na 2018 rok CAPEX wynosi w jej przypadku 125 mln 495 tys. zł. Budownictwo inwestycyjne to niemal 9 mln zł, a zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych to ogółem 28 mln 921 tys. zł. Z kolei nakłady na zbrojenia ścian to prawie 17 mln zł, natomiast nakłady na wyrobiska ruchowe to 70 mln 692 tys. zł – przewidziano drążenie 7,5 km wyrobisk ruchowych. Istotne dla kopalni będą zakupy urządzeń transportowych.

W przypadku kopalni Murcki-Staszic plus kopalni Wieczorek CAPEX na 2018 rok to przeszło 355 mln zł. Budownictwo inwestycyjne ogółem to 143 mln 687 tys. zł, a zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych mają pochłonąć prawie 77 mln zł.

Z kolei nakłady na zbrojenia ścian to przeszło 45 mln zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe ponad 89 mln zł – przewidziano drążenie 14,3 km wyrobisk ruchowych. Wiodące inwestycje to niewątpliwie między innymi te związane z reorganizacją techniczną kopalni Murcki-Staszic poprzez integrację z kopalnią Wieczorek.

Należy wymienić wśród istotnych inwestycji kompleksowe udostępnienie pokładów warstw siodłowych (501 i 510) w polu C złoża Wesoła. A także zakończenie budowy szybu VII i uruchomienie poz. 1080 m oraz modernizację szybu I i modernizację zakładu przeróbki węgla.

W przypadku kopalni Mysłowice-Wesoła CAPEX na 2018 rok wynosi około 239 mln zł. Budownictwo inwestycyjne ogółem to ponad 102 mln zł, natomiast zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych ogółem to przeszło 44 mln zł. Z kolei nakłady na zbrojenia ścian to ponad 26 mln zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe ponad 66 mln zł – przewidziano drążenie 10 km wyrobisk ruchowych. Jeżeli natomiast chodzi o kopalnię Wujek, to CAPEX dla niej na 2018 rok wynosi ponad 68,5 mln zł. Na budownictwo inwestycyjne ogółem ma pójść prawie 16,5 mln zł, natomiast na zakupy gotowych dóbr inwestycyjnych przeszło 32 mln zł.

Nakłady na zbrojenia ścian to około 16,5 mln zł, a nakłady na wyrobiska ruchowe 3 mln 795 tys. zł – przewidziano drążenie 1,2 km wyrobisk ruchowych. Wiodącą inwestycją w przypadku kopalni Wujek jest zakup obudowy zmechanizowanej oraz urządzeń transportowych.

- Trzeba realizować inwestycje, uruchamiać nowe ściany wydobywcze. Tak, żeby Polska Grupa Górnicza była w stanie sprostać zapotrzebowaniu na węgiel na krajowym rynku – zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Jego zdaniem nie pora teraz na podnoszenie górniczych płac. Z prof. Barczakiem nie zgadza się w tej materii Bogusław Ziętek.

Zapytany przez nas, o ile powinny wzrosnąć płace w Polskiej Grupie Górniczej, szef Sierpnia 80 odparł: – Tego typu symulacje mamy oczywiście zrobione i do tych rozmów jesteśmy przygotowani. Ale trzeba to robić, biorąc pod uwagę wiele różnych czynników, między innymi ten dotyczący tego, jakie będą przychody spółki. A to związane jest z tym, jak spółka poradzi sobie z problemami, o których wcześniej mówiłem. Po drugie, wzrost wynagrodzeń musi być ściśle powiązany z przyjęciem nowego układu zbiorowego pracy w Polskiej Grupie Górniczej. W ślad za przyjęciem układu musi pójść wzrost wynagrodzeń, ale również uporządkowanie i uproszczenie systemu płac. Oczywistym jest, że wiąże się to z przywróceniem elementów, które wcześniej były zawieszone. Kwestią do dyskusji jest, jak to zostanie wbudowane w nowy układ zbiorowy pracy. Mam nadzieję, że zgodnie z obietnicami szybko dojdzie do akceptacji wynegocjowanego już układu zbiorowego pracy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej przez ministra energii i będzie on wskaźnikiem również dla Polskiej Grupy Górniczej, w jakim kierunku powinniśmy pójść – podkreśla Bogusław Ziętek.

Jednak tak akurat nie musi być, gdyż w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej kwestia zaakceptowania i podpisania nowego układu zbiorowego pracy wydłuża się.

– Układ zbiorowy jest ciągle negocjowany. W wielu obszarach porozumieliśmy się ze stroną społeczną. Zostało jeszcze kilka ważnych punktów do wynegocjowania i myślę, że wprowadzenie nowego układu to nie kwestia tygodni, ale raczej miesięcy – zaznaczył Daniel Ozon, prezes zarządu JSW, cytowany w „Jastrzębskim Węglu” wydawanym przez Jastrzębską Spółkę Węglową. Jak widać, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, zanim nowy układ w JSW wejdzie w życie. Nie wiadomo więc, czy będzie on mógł być wyznacznikiem dla układu zbiorowego pracy, jaki ma zostać do połowy 2018 roku wypracowany w PGG.